PARY O NAS

„Mieliśmy spory problem z wyborem fotografa. Ci z pierwszych stron rozkładówek zajęci już od roku czasu na kolejny rok. Praktycznie się poddaliśmy, gdyby nie znajoma. Jedno z jej zdjęć plenerowych po prostu nas oniemiało. Zdjęcie to stało się dla nas pewnego rodzaju kanonem fotografii ślubnej, pozbawionej standardowego schematu i sztampy. Pewnie i wy je znacie, mówię o parze na polu przepasanej kołdrą. Polecenie przez najbliższe osoby nie zawiodło. Pierwszy kontakt, mają wolny termin! Spotykamy się w wybranym miejscu przy filiżance kawy i herbaty…długo rozmawialiśmy i oglądaliśmy albumy i foto książki. W dniu ślubu Rafał był u mnie w mieszkaniu, Jola była u mojej żony. Zadziwiający jest fakt jak obecność fotografa potrafi człowieka uspokoić w tym dniu. Pamiętamy tylko wybrane sytuacje, kiedy fotograf gdzieś przemknął, schował się za bukietem, robili po prostu swoje, a my mogliśmy celebrować nasz dzień bez zbytnich fleszy i sztucznego pozowania.

Plener? To my wybraliśmy miejsca zdjęć, zależało nam na przemyśle i naturze. Pojechaliśmy samochodem do podwrocławskich Siechnic, później w okolice Jelcza Laskowic na teren piaskowni. Rekwizyty zabrane przez fotografów okazały się strzałem w dziesiątkę, my też mieliśmy swoje, co z kolei dopełniło świetną zabawę.

Zdecydowaliśmy się na dwójkę fotografów, małżeństwo żyjące na co dzień we własnym domu i pewnie świetnie się rozumiejące, widać to było na każdym kroku.

Profesjonalizm, nieingerencyjność, spokój i opanowanie to to, czego potrzebowaliśmy tego dnia.

Fotografie? Wracamy do nich praktycznie codziennie. Są zapisem, który być może w jakiejś części umknął już pamięci. Co prawda nie zdecydowaliśmy się jeszcze na albumy, ale te zdjęcia, które otrzymaliśmy, naprawdę robią wrażenie. Najważniejsze jest to, że są takie, na jakie czekaliśmy i jakich chcieliśmy. Potrzebujecie i szukacie fotografa? Decydujcie się od razu. Dla nas wybór jest teraz jednoznaczny – Fotofabryka”.

Magda i Jacek (2011)

 
„Jola i Rafał to bez wątpienia niezwykli artyści, którzy dostrzegają to, czego inni nie są w stanie.
Ich fotografie cechują nietuzinkowe, oryginalne ujęcia, do pracy zatrudnią nawet konia i pogonią niejedną kurę, niegroźna im też żadna strzelba.
Typowym, by nie nazwać nudnym, zdjęciom familii dorobią różków, wyczekają, ażeby w kadr wpadła nagle spóźniona do zdjęcia osoba, złapana w biegu. Czekają na te niepozowane, prawdziwe chwile, tak więc pozwól im na nie, a do późnych lat starości będziesz odnajdywał coraz to nowe i zaskakujące akcenty kompozycji, często z humorem i nutką inteligentnej ironii. Współpraca z nimi to przyjemność. Dziękujemy Wam za to, że możemy cieszyć się wspomnieniami”.

Zuzia i Marcin (2009)

 

 
„W 2010 mieliśmy przyjemność spotkania się z Państwem Bednarz z polecenia. Spotkanie przebiegło w bardzo miłej atmosferze, po którym zdecydowaliśmy się podpisać umowę. Naszym fotografem był Rafał, który wywiązał się ze swojej roli znakomicie. Pojawił się w wyznaczony dzień punktualnie, a o jego obecności przypomnieliśmy sobie dopiero w momencie, gdy skończył się jego czas pracy. Na szczęście zgodził się zostać z nami godzinę dłużej. Co do zdjęć to bardzo nam się podobają, a najtrudniejszy z całego wesela okazał się wybór 200 najlepszych zdjęć z 300, przecież wszystkie były bardzo dobre!!! Jest jeszcze jedna rzecz warta wspomnienia – fotoksiążka, która skomponowana została tak dobrze, jak przebiegała nasza współpraca.”

Mariola i Mariusz (2010)